Zimowa energia?

09.02.15r. Zimowa energia?

Nie wiem jak to się dzieje, ale mimo nieprzespanych nocy i życia na dość wysokich obrotach, jestem pełna energii :).

Bezpieczny Maluszek troszkę daje nam popalić... Jest cudownym dzieckiem i tak jak my kochamy jego, on kocha cycusia i nie chce się z nim rozstawać... co godzinę musi poczuć, że mamusia jest obok... ;) I nie interesuje go wcale, że jest pierwsza, druga czy trzecia w nocy, czyli czas na regenerujący sen... On się tym nie przejmuje, bo swoje i tak odeśpi w ciągu dnia na spacerze ;). Może to właśnie te spacery dodają mi energii?

Codziennie przez minimum dwie godziny, a jeśli pogoda pozwala, to nawet przez trzy, jesteśmy na dworze. Dziś udało nam się przejść aż 11 kilometrów przez piękny zaśnieżony las! Prawie trzy godziny na świeżym powietrzu robią swoje :). Spaceruję od niespełna miesiąca, a już widzę poprawę odporności i zwiększenie energii życiowej :).

Kilka dni temu zaczęła mnie rozbierać jakaś wstrętna choroba, bałam się, że mnie rozłoży i że zarażę Maluszka. Właśnie ze względu na dziecko nie przerwałam spacerów. Wprawdzie mogłam go wystawić na balkon, żeby nie wychładzać swojego przeziębionego organizmu, ale jakiś głos wewnątrz podpowiadał mi, żeby jednak wyjść i pospacerować w lesie. I chyba właśnie to mi pomogło :). Moja mama, jak byłam mała i chorowałam, to w miarę możliwości starała się przynieść gałązki sosny i wstawić je do wazonu stojącego przy łóżku. Twierdziła, że drzewa i krzewy iglaste wydzielają lotne związki eteryczne pozbawiające powietrze aktywnych wirusów i bakterii chorobotwórczych. Ostatnio czytałam, że podobne działanie bakteriobójcze wykazują niektóre drzewa i krzewy liściaste, a przede wszystkim: lipa, brzoza, wierzba, wszystkie gatunki klonu, robinia akacjowa, dąb, dereń, głóg, róża, jarzębina oraz bez lilak. Przebywanie w pobliżu tych gatunków drzew i krzewów wpływa na poprawę zdrowia poprzez blokowanie działania chorobotwórczych drobnoustrojów dróg oddechowych.  Coś w tym musi być, bo nie przerywając zimowych spacerów, z kataru i bólu gardła wyleczyłam się w trzy dni, a przecież mówi się, że leczony katar trwa tydzień, a nie leczony siedem dni ;).

Jutro znów idziemy do lasu :).

niemowlę,przeziębienie

KOMENTARZE: (5)

10.02.2015 | Katarzyna Bizowska, Siedlce

Najmłodsza córeczka w wózku łapie odporność na codziennym spacerku :)

11.02.2015 | Justyna Wojtycza Grajów

spacer pośród takich widoków jest piękny :)

12.02.2015 | monia sosnowiec

spacerki to podstawa niezaleznie od pogody. jakim wozkiem jezdzi bezpieczny maluszek? ze nie straszne mu lesne drogi

12.02.2015 | Małgorzata Wróbel, Bielsko

oj taki spacer z wózkiem mi się marzy! mam nadzieję, że po porodzie będę miała tyle energii ;-)

17.02.2015 | Magdalena Staniucha, Hecznarowice

Dzirciaczki po spacerze sa az lepsze ja jestem tego zdania ze trzeba hartowac dziecko bo pozniej bedzie cieplej chlodniej ubierzemy maluszka to zachwile bedzie katar:-/

Polecamy
Najnowsze wpisy
Archiwum
Tagi